Coraz mniej czasu na zakup działki pod dom

Przejdź do listy wpisów

Strach padł na rolników i mieszczuchów posiadających ziemię

Marek Wielgo
18.02.2016 01:00
AAA
Rolnicy boją się o ojcowiznę.

Rolnicy boją się o ojcowiznę. (Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta)

Strach padł na niektórych rolników i mieszczuchów posiadających ziemię lub wiejski domek z kawałkiem gruntu. Niektórzy prawnicy straszyli, że dzieci właścicieli nie odziedziczą nieruchomości, bo PiS chce je nacjonalizować. Czy to prawda?
Wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski wyglądał na poirytowanego, kiedy zadano mu to pytanie w czasie niedawnych targów rolnych w Ostródzie. - Tak zwana ojcowizna nie jest zagrożona. Uspokajam, ponieważ ukazują się artykuły, że zabieramy się za nacjonalizację - mówił min. Babalski do tłumu rolników, co pokazał w materiale wideo serwis Strefaagro.pl.

Obawy właścicieli podsycały ostatnio m.in. "Polityka" oraz "Rzeczpospolita", w której wypowiedzieli się na ten temat adwokaci Józef Forystek i Agnieszka Wojciechowska z kancelarii Forystek & Partnerzy. "Nacjonalizacja ziemi rolnej przez Agencję będzie możliwa praktycznie w każdej sytuacji, gdy zmienia ona właściciela, a więc w stosunkach wiejskich najczęściej w drodze dziedziczenia. Tak więc rolnik, sporządzając przed śmiercią testament lub zapis testamentowy, nie będzie pewny, czy jego ziemia trafi w ręce spadkobiercy jako ojcowizna, czy też zostanie znacjonalizowana" - napisali adwokaci.

Fakty są jednak takie, że z możliwości pierwokupu i odkupu Agencja Nieruchomości Rolnych, bo o niej tu mowa, może korzystać od blisko 13 lat! To zasługa Polskiego Stronnictwa Ludowego, które uznało, że jest to sposób na poprawę struktury obszarowej gospodarstw oraz zapobieganie spekulacji ziemią. Umożliwienie ANR ingerencji w rynek w sytuacji, gdy ziemię rolną miałaby kupić osoba niebędąca rolnikiem, od początku wzbudzało kontrowersje. Sprawą zajmował się Trybunał Konstytucyjny. W 2010 r. uznał jednak, że przepis jest zgodny z konstytucją. Ministerstwo Rolnictwa podkreśla to w uzasadnieniu zmian do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, które mają wejść w życie 30 kwietnia.

Projekt zakłada, że ziemię rolną będą mogli nabywać zasadniczo wyłącznie rolnicy indywidualni, którzy samodzielnie prowadzą gospodarstwo. Równocześnie resort dopuszcza wyjątki od tej zasady, m.in. nabycie ziemi przez osobę bliską oraz dziedziczenie. W obu przypadkach ANR uzyska jednak prawo "złożenia oświadczenia o nabyciu nieruchomości za zapłatą równowartości pieniężnej" (procedury takiej wyceny określa ustawa o gospodarce nieruchomościami). Inna istotna zmiana polega na tym, że ANR będzie mogła odkupić każdą nieruchomość rolną, a nie - jak dotychczas - tylko te o powierzchni co najmniej pięciu hektarów.

Radykalny wzrost aktywność ANR w kwestii pierwokupu

- Agencja dostanie uprawnienia, a nie możliwości nakazowego ingerowania w obrót ziemią - uspokajał min. Babalski w Ostródzie. I apelował do rolników: - Nie dajcie się ponieść tym artykułom, że nacjonalizujemy ziemię. Nie, ziemia będzie w obrocie, ale warunek musi być spełniony jeden: dla rolników.

Część z nich najpewniej zaciera ręce. Odkąd PiS przejął władzę, radykalnie wzrosła aktywność ANR w kwestii pierwokupu. Z danych dostępnych na stronie internetowej tej Agencji wynika, że w 2014 r. przejęła ona w ten sposób 115 ha gruntów rolnych, zaś w ubiegłym roku - głównie w grudniu - ok. 1,2 tys. ha. ANR skorzystała z prawa pierwokupu m.in. w stosunku do dwóch nieruchomości (w tym jednej zabudowanej) w gminach Iława i Susz (województwo warmińsko-mazurskie). Łączna powierzchnia przejętych gruntów sięga 680 ha. ANR wyjaśnia, że wnioskowała o to Warmińsko-Mazurska Izba Rolnicza oraz okoliczni rolnicy, którzy liczą, że odkupią lub wydzierżawią tę ziemię od Agencji.

Prawdopodobnie nic się nie zmieni pod rządami ustawy, którą forsuje PiS. ANR będzie interweniowała tam, gdzie na kupno ziemi ostrzy sobie zęby wielu rolników chcących powiększyć swoje gospodarstwa. Ministerstwo Rolnictwa zapowiada w uzasadnieniu projektu, że znajdą się pieniądze na odkupienie nawet 20 tys. ha rocznie, które potem ANR wydzierżawi lub sprzeda rolnikom.